Felieton demograficzny
Kilka dni temu świat obiegła informacja, że jest już nas ludzi siedem miliardów i przy okazji dowiedzieliśmy się, że owo siedmiomiliardowe dziecko urodziło się ponoć na Filipinach, czy może w Rosji, albo w Brazylii... A czemu nie w Andrychowie, Bolęcinie, czy Targanicach, skoro te siedem miliardów wyliczono z tolerancją błędu rzędu 56 milionów!? (czytaj więcej)
Tak naprawdę to nawet nie wiadomo, czy ów "siedmiomiliardowy" człowiek już jest wśród nas, czy urodzi się za kilka dni lub nawet miesięcy. Co roku przybywa nas na kuli ziemskiej 80 milionów, a pierwszy miliard stuknął nam na początku XIX wieku.
Jednak taka informacja, nawet tak nieprecyzyjna, skłania do refleksji. Zacząłem się więc tymi siedmioma miliardami bawić, bo to liczba działająca na wyobraźnię - zwłaszcza na wyobraźnię kogoś, kto urodził się w świecie "zaledwie" trzech miliardów ludzi.
Siedem miliardów! dużo i trochę ciasno - pomyślałem. Zacząłem się więc zastanawiać: ile to miejsca na powierzchni tej planety zajęliby wszyscy jej ludzcy mieszkańcy, gdyby stanęli obok siebie? Wyliczyłem, że gdyby każdemu dać pół metra kwadratowego (powierzchnia dwóch płyt chodnikowych), to nawet by się nie dotykali. I co mi wyszło? Wszyscy ludzie zmieściliby się na jednej wyspie, i to tak małej jak Majorka (zignorujmy ukształtowanie terenu, bo to tylko zabawa). A gdyby to była Sycylia, to każdy miałby prawie cztery metry dla siebie i mógłby się w tym tłumie wylegiwać na posłaniu o wymiarach 2 na 4 metry.
A jak ciasno jest w Małopolsce, gdzie mieszkamy? Na jeden kilometr kwadratowy przypada dziś na naszym terenie 216 osób, a średnia europejska - Europa to najbardziej gęsto zaludniony kontynent - to 97 osób/km2. Dla porównania - na świecie rekord bije Monaco - blisko 17 tys. osób/km2.
I pomyśleć, że w średniowieczu, w wieku XIII było w Małopolsce, również w Jędrzichowie (Andrychowie) najwyżej siedem osób na kilometr (we Francji wtedy 36,6 osób/km2). Dość odludnie tu było, ale też dlatego trzeba było ziemie te kolonizować, bo mongolskie najazdy wytrzebiły wsie i miasteczka.
A teraz z trochę innej beczki. Nie tylko sama ilość mieszkańców Ziemi jest uderzająca. Pięć lat temu okazało się na przykład, że po raz pierwszy w historii ludzkości liczba mieszkańców wszystkich miast jest wyższa od ogólnej liczby mieszkańców wsi. A więc w XXI wieku jesteśmy już bezwzględnie cywilizacją miejską. Co to oznacza? Że kiedyś 90 proc. ludzi produkowało żywność i głód był czymś normalnym, nawet w Europie. A dziś rolnicy to kilka procent! Ale też współczesna wydajność jest z hektara jest 8-10 razy wyższa niż w średniowieczu, a mechanizacja i nowoczesne uprawy roli angażują w produkcję rolną niewielką część społeczeństwa. Jest tak, choć nawet w tak rozwiniętych krajach, jak Francja tereny uprawne to blisko 60 proc. całego obszaru kraju.
Zatem ciasno nam, ale umiemy sobie z tym radzić i jak widać, nie jest źle. Podobno przy dzisiejszych możliwościach rolnictwa jesteśmy w stanie wyżywić nawet 30 mld ludzi. Nie zmienia to jednak faktu, że każdego dnia blisko 900 mln ludzi głoduje i to jest straszne. Głód to jednak bardziej problem polityczny, jak w Afryce, niż gospodarczy. Jedni jedzą, a nawet wyrzucają za dużo, a inni nie mają nawet dostępu do czystej wody. Ale to już zupełnie inny problem.
Wracając jednak do samego żywienia, to czy wiecie, że każdy z ludzi żyjących średnio 70 lat wypija 35 basenów olimpijskich wody i zjada około 50 ton żywności, poświęcając na to łącznie trzy i pół roku. Taka informację znalazłem kiedyś w Internecie.
Dość, bo od tych liczb może zakręcić się w głowie. Zresztą każdy z Was może sam pobawić się w podobne wyliczenia, lub poszukać ich na własną rękę. Miłej zabawy.
Red


























