Moje zdanie w sprawie drzew
Populus nigra, topola czarna, topola nadwiślańska, sokora jest naszą rodzimą topolą. Kilka tygodni temu ścięto kilka pięknych okazów tej topoli. Oczekiwali tego mieszkańcy ul. Szewskiej i właściciele fragmentu lasu na brzegu Wieprzówki... (więcej)
Dlaczego te piękne, prawie stuletnie topole były im przeszkodą? Osłaniały brzydki, zniszczony brzeg rzeki i chroniły go, były dekoracją krajobrazu, stały kilka metrów od chodnika, kilkanaście metrów od domów po ich zachodniej stronie, zasłaniały odpady i śmieci, były miejscem lęgów wielu gatunków ptaków, produkowały miliony metrów sześciennych tlenu, pochłaniały dwutlenek węgla, dostarczały wilgoci do powietrza itd. Dlaczego, tak nie lubimy drzew? Topole są dwupienne i kwiaty mają albo męskie albo żeńskie. Przez kilka dni w roku męskie osobniki rozpylają pyłek, a żeńskie tzw. „watę”, bo wiatr je zapyla i rozsiewa nasiona. Niektórzy z nas, są na to uczuleni, ale zapominamy, że nie tylko te drzewa pylą. Pyli dąb, orzech, leszczyna, jesion, olsza i wiele innych. Pylą też trawy i zboża. Czy z tego powodu chcemy te drzewa ścinać, przestajemy uprawiać żyto, czy pszenicę? Nigdy nie słyszałem, aby ktoś chciał ściąć dęba z tego powodu, albo zaorał pole owsa. Pomyślmy, czy nasze zachowanie w stosunku do drzew jest racjonalne. Chcemy wyciąć wszystkie starsze drzewa, bo może złamać się gałąź. Niedawno, tak wycięto stare grochodrzewy przy „Studni Kościuszki”, przy al. Wietrznego, czy wcześniej przy „Stawie Kościelnym”.
Czy wytniemy wszystkie stare drzewa w lesie, czy damy zakazy wstępu do lasu, bo tam też może złamać się gałąź, czy zwalić drzewo. A może wystarczy zdrowy rozsądek, który każe nam nie iść do lasu, lub na ulicę, gdy wieje siny wiatr.
I jeszcze jedna uwaga, drzewa na terenie miasta, są naszym wspólnym dobrem, to od nich zależy komfort naszego życia.
Jan Zieliński



























