W obronie drzew
Jadąc porą jesienną, czy wiosną z Inwałdu do Zagórnika przejeżdżało się piękną aleją bukowo-grabową na przełęczy. Niestety, ktoś uznał, że te piękne drzewa lepiej nadają się do kominka, niż jako element krajobrazu. W jesieni ścięto większość z nich. Niewątpliwie, argumentem było też bezpieczeństwo, bo drzewa, jak zwykle mogły się zwalić i przygnieść jakiegoś pechowca. Dziwię się, że idąc takim torem myślenia nikt jeszcze nie postanowił zwalić dwie dorodne lipy otaczające kapliczkę św. Matki Boskiej... (więcej)
Podobnie jak zwalone buki i graby, i te mogą się złamać i wywrócić. Tak pomyślano trochę dalej przy następnej kapliczce, gdzie szpetnie obcięto gałęzie i onegdaj przy ulicy Głowackiego, gdzie piękna lipa zdobiąca kapliczkę i krajobraz została ścięta.
Wycinajmy drzewa, obcinajmy im wierzchołki i gałęzie, a groźne pozostaną jedynie dachówki i sople lodu zwisające z zapchanych rynien. Do dzieła ludziska, drzew jeszcze sporo na opał pozostało!
Jan Zieliński


























